sobota, 28 września 2013

Rano wstałam tak koło 9, poszłam do szafy i wzięłam z nich ubrania po czym poszłam do łazienki się ogarnąć i poszłam na śniadanie.
-Dzień dobry jak się spało?-zapytała moja ciocia
-A wiesz...no dobrze wygodne łóżko i w ogóle a wy jak tam?
-A dobrze idziemy zaraz z Ingrid(tak miałam na imię cioci córka) do przedszkole idziesz z nami?
-Nie wiem może ogarnę się trochę i pozwiedzam okolice?
-Jeśli tylko chcesz wiesz gdzie jest lodówka my uciekamy będziemy koło 17 w domu.
-A właśnie ciociu ja dziś na 16 jestem umówiona- powiedziałam niepewnie
-A mogę wiedzieć z kim?
-Poznałam wczoraj w sklepie taką polkę o imieniu Nikola i chcemy się dziś spotkać- oczywiście kłamałam bo bałam się że ciocia mnie nie puści, ale ona była mądrzejsza i wiedziała że kłamie.
-Oj Aga wiem... poznałaś jakiegoś Austryjaka i się z nim umówiłaś, możesz iść tylko o 20 masz być.
-No tak rozgryzłaś mnie ale dzięki na pewno wrócę na 20 ale wujkowi powiedz tą pierwszą wersje.
-Dobrze nie bój się na razie.
-Pa.-Poszłam zjeść śniadanie i pochodzić po mieście trochę mi to zeszło i jak wróciłam do domu była już 13 więc postanowiłam zrobić obiad. Zrobiłam kurczaka w cieście francuskim i tak mi z tym zeszło że już było po 15 więc szybko się przebrałam i wyszłam na spotkanie z Gregorem. Po 20 minutach byłam na miejscu. Gdy go zobaczyłam serce zaczęło mi szybciej bić a w brzuchu czułam motyle.
-Hej.-powiedział i dał mi buziaka w policzek.
-Hej.
-I jak tam minął 2 dzień w Austrii?
-A wiesz dobrze od zawsze lubiłam ten kraj i bardzo mi się tu podobało.
-To co idziemy na jakieś ciastko a później na kawę, co ty na to?- a ja z uśmiechem na twarzy
-A ja na to jak na lato- Popatrzyliśmy się na siebie i zaczęliśmy się śmiać aż ludzie zaczęli się na nas patrzyć
-Opowiedz mi coś osobie
-Jak już wiesz jestem z polski trenuje karate uwielbiam tańczyć podoba mi się kolor czerwony i czarny i chyba tyle. Teraz ty coś o sobie opowiedz.
-Jak wiesz jestem skoczkiem uwielbiam latać kocham swoją rodzinę i spędzam z nimi każdą wolna chwile.A ty chcesz wracać do polski?
-Z jednej strony tak bo mam tam rodzinę i treningi ale z drugiej strony zostałabym tu i tu skończyła szkołę i zaczęła studia.
-Jest aż tak źle?
-Wiesz czy tak czy tak to muszę wynieść się z Zakopanego bo tam jest Maciek a ja nie chcę go znać więc zastanawiam się nad szkoła tutaj.
-Rozumiem.- Pogadaliśmy tak jeszcze trochę a później odprowadził mnie pod dom i rozstaliśmy się. Poszłam wziąć prysznic a później prosto do łóżka już prawie zasypiałam gdy dostałam sms wiadome od kogo:
      Podobało mi się dzisiejsze popołudnie mam nadzieje że to powtórzymy;*
N co odpisałam od razu:
     Mi również się podobało, myślę że możemy się jeszcze kiedyś spotka bo przecież będę tu 2 miesiące;*
Po chwili przyszedł sms:
     Mam taką nadzieje Dobranoc;*
Odpisałam mu to samo i zasnęłam.





czwartek, 26 września 2013

Dni mijały,w końcu są wakacje na które tak długo czekałam. Maciek dzwoni i pisze ale ja odrzucam połączenia albo nie odpisuje na wiadomości. Stwierdziłam że nic mnie tu nie trzyma i postanowiłam że pojadę do mojej cioci która mieszka w Austrii na dwa miesiące chyba że coś się zmieni ale mniejsza z tym. Spakowana pojechałam z moimi rodzicami na lotnisko do Balic jakieś 180 km. od mojego domu. Pożegnałam się z rodzicami i wsiadłam do samolotu. Lot minął szybko i spokojnie. Na lotnisku czekałam na mnie ciocia, wujek i ich dwójka dzieci. Przywitałam się a potem pojechaliśmy do ich domu. Wzięłam kąpiel i zaczęliśmy rozmowę:
-I jak tam u was, jak u ciebie w szkole?
-A wiecie jakoś leci, ale myślałam o szkole tutaj...-Zamilkłam
-To bardzo dobry pomysł, a rozmawiałaś już o tym z rodzicami?
-...Jeszcze nie...ale porozmawiam mam nadzieje że wytrzymacie ze mną te dwa  miesiące?- Zaśmiałam się
-Oczywiście że tak, dobrze że język umiesz to sobie poradzisz, a jak tam no wiesz- Zaczął wujek- Masz może chłopaka- Zamilczałam na chwile po czym odparłam:
-Nie nie mam i jak na razie nie śpieszno mi- Zrobiłam udawany uśmieszek po czym dodałam- A może przejdę się do sklepu bo widziałam że niedaleko tu jest.
-A nie zgubisz się?
-Oj ciociu po pierwsze mam numer do was to zadzwonię w razie czego a po drugie umiem język zapamiętam ulice a w razie potrzeby zapytam o nią.
-Oj no dobrze to idź już- Ubrałam się tak:
Po czym wyszłam z domu po drodze słuchałam muzyki i jak ja mam to szczęście jak zawsze musiałam w coś uderzyć a raczej w kogoś:
-Przepraszam- Zaczęłam mówić po niemiecku
-Nic się nie stało, ja też powinienem patrzeć jak chodzę- Popatrzyłam na chłopaka który był blondynem i już po chwili wiedziałam skąd go znam no tak to przecież Gregor Schlierenzauer ten skoczek Austryjacki.
-Nie to moja wina...
-Oj już nie bawmy się w czyja wina...Ja jestem Gregor
-Agnieszka miło mi...
-Jesteś z Polski?
-Tak a skąd wiedziałeś?
-No wiesz...po pierwsze bo masz typowo Polskie imię a po drugie tylko w Polsce są takie ładne dziewczyny.-Zarumieniłam się jak głupia
-Nie mów tak bo to nie prawda...
-A czy ty czasem nie jesteś dziewczyną Maćka Kota?- Myślałam że dam mu w twarz no ale tak co się dziwić on nie wiedział że się rozstaliśmy...
-Nie...już nie-Po tych słowach mina mi zesmutniała.
-A to przepraszam...nie wiedziałem
-Ale nie masz za co przepraszać to nie twoja wina skąd mogłeś wiedzieć...
-Dosyć tego gadania...pójdziesz ze mną na kawę?- Zapytał
-Nie bo moja ciocia będzie się martwić i pomyśli że się zgubiłam, jestem tu pierwszy dzień więc nie znam miasta ale może innym razem?- Mówiąc to wiedziałam że nie będzie następnego razu.  Miałam już iść ale chwycił mnie za rękę.
-No ale musisz mi dać swój numer żebym mógł się z tobą spotkać- Popatrzył na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami.
-Tak ...jasne...- Wymieniliśmy się numerami i każde poszło w swoją stronę gdy wróciłam do domu ciocia pytała czy się zgubiłam a ja powiedziałam ze nie tylko ze była duża kolejka w sklepie. Po rozmowie poszłam się wykąpać i poszłam pod cieplutką kołderkę stwierdziłam że to niemożliwe żeby on do mnie napisał. Po chwili zadzwonił mój telefon na wyświetlaczu napisane było:"Gregor"otworzyłam sms i przeczytałam w myślach.
          Hej mam nadzieje że nie śpisz zobaczymy się jutro koło 16 tam gdzie dziś?;*
Odpisałam mu po chwili namysłu:
          Tak chętnie będę czekać...Dobranoc;*
Po chwili przyszedł sms:
          Kolorowych snów i do jutra;*
Już nic nie odpisałam tylko śmiałam się jak głupi do sera. Po chwili kręcenia się na łóżku zasnęłam.





Heja wiem długo nie pisałam ale to przez  brak czasu....
W  następnych rozdziałach wystąpią nowe postacie między innymi główną role zagra o to taki pan:

  Gregor Schlierenzauer 

 Pozostałe:

  Thomas Morgenstern 

 Manuel Fettner 

Życzę miłego czytania;* 



środa, 18 września 2013

Boże powiedz mi ile jeszcze idiotów mi ześlesz za nim ześlesz tego właściwego???

Po powrocie z weekendu, ja wróciłam do internatu a on do swoich treningów.Rozmawiałyśmy z dziewczynami z pokoju o moim i skoczka weekendzie.
-I jak było?-Spytała uradowana Zuza
-Wiesz...fajnie...-i wspomnieniami wróciłam do tamtych chwil.
-No na pewno się coś wydarzyło no gadaj w końcu.
-No dobrze. Było fajnie byliśmy na spacerach mieszkaliśmy w domu góralskim w takim o jakim od dawna marzyłam i w ogóle nic innego się nie liczyło.
-To fajnie masz... nie jedna z nas by tak chciała.A ładnych ma kolegów?
-Boże ty ino o jednym....w sumie to ma i na pewno by cię polubili...wezmę cię kiedyś do nich pod skocznie to ich poznasz.
-O Matko jak się cieszę...dziękuje!!!-Wykrzyczała.
-Ale jeszcze nie masz za co dziękować.-Przytuliłam ją. Siedziałyśmy  tak jeszcze trochę,a potem "nurkowałyśmy"w książkach.

W tym samym czasie:Maciek

-Siema stary, co tam?- Przywitał mnie uradowany Krzysiu Miętus
-A dobrze, dzięki za domek spodobał się jej i chce mieć taki w przyszłości.
-A coś ty taki nie w sosie.
-Nie nic mi nie jest jeśli o to chodzi.
-Ale przecież widzę że coś nie tak, opowiadaj od razu.
-Bo wiesz...jest mały problem.
-Co się stało?
-Mój brat ma podejrzenia że podoba mi sie inna dziewczyna o 2 lata młodsza którą niedawno poznałem.
-Co??? A czy on ci się podoba?
-Nie...
-Przecież widzę.
-Jeszcze ty mnie podejrzewasz!!!- Nie wytrzymałem i krzyknąłem
-Ale Maciek to widać...i co teraz z Agnieszka? Co wypożyczenie tego domku to miałam być przykrywka żeby niczego nie zauważyła. stary w coś ty się wplątałeś?!
-O czym ty do mnie w ogóle mówisz!
-Ale ja wiem jak jest, zastanów się czego chcesz i kogo chcesz, bo nie możesz grać na dwa fronty.

Dwa dni później:

-O hej co tam?
-A no dobrze... Maciek a kiedy ty powiesz tej całej Agnieszce o nas?
-Ale o jakich nas...co ty mówisz ja chciałem się spotkać bo chcę zakończyć tą znajomość...Wiem namieszałem ale wiem że to Agnieszkę kocham a nie chcę grać na dwa fronty...zrozum
-Ja pierdole...nie no jesteś nie możliwy-I zaczęłam mnie całować, a wtedy zobaczyłem Agę
-Proszę Aga stój to nie tak jak myślisz!
-Jasne już drugi raz...Boże czy ja zawsze muszę trafiać na takich idiotów...Wypierdalaj z mojego życia a jak jeszcze raz do mnie zadzwonisz albo przyjdziesz-mówiłam przez łzy- to oskarżę cie o nękanie- Wykrzyczałam mu to w twarz i uciekłam nie chciałam słuchać jego głupich tłumaczeń.Boże powiedz mi ile jeszcze idiotów mi ześlesz za nim ześlesz tego właściwego???


niedziela, 15 września 2013

Po moim powrocie nie widziałam się jeszcze z Maćkiem stęskniłam się ale on akurat był na wyjeździe i nie mogliśmy się widzieć.Chodziłam do szkoły jak normalny cywilizowany człowiek, lekcje były nudne ale uczyć się było trzeba oczywiście z niemieckiego miałam najlepsze oceny nie licząc w-f .Nie mówię że z innych przedmiotów jestem gorsza, ale z tych uczę się najlepiej. Szłam ulicą i patrzyłam przed siebie słuchając piosenki:
http://www.youtube.com/watch?v=qaiS78I4zqc
Ubrana byłam na sportowo nie miałam ochoty się stroić:


 

Szłam sobie gdy nagle ktoś zakrył mi oczy, a ja w obronie uderzyłam pięścią na szczęście w brzuch a nie w twarz, gdy spojrzałam w górę zobaczyłam znajomą mi postać.
-Aga coś ty taka ostra za niedługo to ty mnie zabijesz- uśmiechnął się
-Przepraszam, ale nie wiedziałam kto to i sie wystraszyłam- Pocałowałam go w usta i schowałam moją MP3 do kieszeni.
-Z drugiej strony to dobrze że tak szybko reagujesz to sobie poradzisz w razie wypadku- Popatrzył się tak słodko. Wsiedliśmy do jego auta i leciała moja ulubiona piosenka:
http://www.youtube.com/watch?v=QhUbemkxCOs
Zaczęłam śpiewać, a Maciek jak to on musiał to skomentować:
-Pięknie śpiewasz skarbie może do Mam talent pójdziesz?- Zapytał z uśmieszkiem
-Ej no przestań się śmiać, to nie jest fajne...- Pokazałam że się focham ale na niego nie umiem-A tak właściwie to gdzie jedziemy?
-Mam niespodziankę.
-No powiedz, proszę.
-O nie...jak ci powiem to nie będzie niespodzianki. Potem jechaliśmy już w milczeniu. Gdy samochód:

się zatrzymał, byliśmy pod jakimś domkiem góralskim.
-A gdzie my jesteśmy?
-To jest właśnie ta niespodzianka...wynająłem nam na weekend domek, żebyśmy nadrobili stracony czas.
-Łał...jak tu pięknie ale to musiało dużo kosztować- Zasmuciłam się
-O nie moja droga bez smutków mi tutaj to jest domek mojego kolegi z kadry jego nie ma a my spędzimy miły weekend...razem- Po chwili dodał-sami...
-Dobrze to może wejdziemy?
-Oczywiście...Panie przodem
To był właśnie ten domek:

Tak wyglądał w środku:
 

A to była nasza sypialnia:


A to łazienka:


-Maciek, jak tu pięknie zawsze marzyłam żeby mieć taki...może kiedyś w przyszłości będę...- Przerwał mi
-Chyba chciałaś powiedzieć BĘDZIEMY MIELI- Podkreślił ostatnie słowa, a że był to wieczór postanowiliśmy wziąć kąpiel(oczywiście osobno) a później poleżeć i porozmawiać.Po kąpieli ubrałam sie w piżamę
i poszliśmy do sypialni.
-Wiesz kocham Cię...i nie wiem co bym zrobił gdybym cię stracił nie pozbierałbym się.
-Oj przesadzasz.
-Nie ja mówię teraz prawdę...i sobie nie żartuje ja nigdy z uczuć sobie nie żartuję.
-Ja też cię kocham i zależy mi na tobie,nie oddam cię nikomu, nawet twojej mamie.-Zaczęliśmy się śmiać a później całować. Potem coraz bardziej namiętnie ściągliśmy z siebie ubrania .On całował mnie wszędzie czułam dreszcze na swoim ciele.Chwycił mnie za udo i wyszeptał "Kocham Cie".Byłam szczęśliwa że mam kogoś takiego.






czwartek, 12 września 2013

No cóż jak to bywa akurat byliśmy nie dlatego tymczasowego mieszkania Maćka i wyszło jak wyszło. Gdy weszliśmy do mieszkania to zaczęliśmy zrzucać z siebie zbędne ubrania które już nie były nam potrzebne. Skoczek był delikatny. Całował mnie po szyi później po dekolcie i namiętnie w usta. Leżeliśmy na łóżku i rozmawialiśmy sobie o wszystkim i o niczym
-A powiedz mi jedno...czy ty po tym...no wiesz o co mi chodzi...czy ty się z nim widziałaś?-Zapytał patrząc mi głęboko w oczy.
-Nie...i jak na razie nie mam takich planów...na razie nie chcę go znać po tym co zrobił.
-Wiesz...gdy ja zobaczyłem te zdjęcia nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, czułem się strasznie...bałem się że cię stracę...a ty jesteś osobą na której mi naprawdę zależy.
-Mi na tobie tez dlatego się zastanawiałam dlaczego to zrobiłeś na moich oczach w tedy gdy chciałeś się spotkać...ale to już jest nie ważne zapomnijmy...PROSZĘ- Pocałowałam bruneta namiętnie.
-Ja idę wziąć kąpiel, a ty tu leż i grzecznie czekaj na mnie...dobrze?
-Ale ja chcę z tobą...- Zrobił minę smutnego pieska.
-O nie kąpiel biorę sama...i już mi tu nie marudź.
-Dobrze skarbie-Puścił mi oczko i podszedł do okna z którego był przepiękny widok na góry. Po kąpieli ubrałam się, a Maciek odprowadził mnie pod internat. Pocałowaliśmy się na pożegnanie po czym ja weszłam do internatu a on ruszył w stronę swojego domu. Minął tydzień, drugi a potem pojechałam na kilka dni do domu aby wyprać swoje ubrania i w ogóle żeby zobaczyć się z rodziną.
-I jak tam u ciebie córciu- zapytała zatroskana, ale z uśmieszkiem moja mama
-A no widzisz nauka, treningi, i tak cały czas no i do tego dochodzi czasem skocznia.
-I jak wam się układa z Maćkiem?
-A no dobrze wiadome czasem się pokłócimy ale to normalne...jadąc tam...do Zakopanego nie myślałam że poznam chłopaka na którym zacznie mi tak strasznie zależeć
-Oj widzisz...ale przynajmniej w końcu jesteś szczęśliwa i to się liczy.
-A wy jak tam?
-A no dobrze, idziemy dziś do cioci Marysi na grilla idziesz z nami? Dawno nie widziałaś się z nimi z wujkiem, ciocią, Kamilem, Pawłem w ogóle za połową rodziny.
-Chętnie- Poszłam z mamą, tatą i moim bratem oraz jego dziewczyną na grilla. Była fajna atmosfera wróciliśmy po 3 w nocy i to na pewno.

*** Maciek
Od 2 tygodni nie widziałem Agi trochę mi za nią tęskno. No ale cóż dobrze że w końcu pojechała chociaż na parę dni do swoich rodziców ich odwiedzić. Zza myśleń wyrwał mnie Kamil.
-Ej, śpiąca królewno, na trening- Zaśmiał się.
-Tak, tak już idę.
-Coś ty taki nie dostępny?
-Wiesz Aga wyjechała...i wiesz tęskno mi za nią i za tymi jej wygłupami-Zaśmiałem się lekko pod nosem.
-Oj już nie przeżywaj wrócisz to się nią nacieszysz, a teraz chodź na skocznie bo trener nas zje w całości- Zaczęliśmy się śmiać na cały głos.Po skończonym treningu udaliśmy się do mojego tymczasowego mieszkania niedaleko skoczni. Posiedzieliśmy z chłopakami tak do 1 w nocy i gadaliśmy oczywiście nie odbyło się bez wygłupów i rozwalonej lampy stojącej w rogu pokoju no tak to cała nasza drużyna nawet w gościach nie umieją się zachować. Po za tym zrobiliśmy sobie nawet karaoke, największy ubaw był nie z kogo innego tylko z Piotrusia Żyły, już takie jaja były że kładliśmy się na ziemię ze śmiechu, a łzy mieliśmy w oczach.

niedziela, 8 września 2013

Postanowiłam że pobiegam sobie trochę po Zakopanym przed zbliżającymi sie zawodami. Gdy biegłam ktoś zaczął mnie wołać, nawet nie musiałam zgadywać kto to był, nie trudno się domyślić, więc przyspieszyłam kroku, ale i tak mnie dogonił postanowiłam być twarda.
-Czego chcesz?
-Porozmawiać
-Tylko tak się składa że my już nie mamy o czym rozmawiać- Zaśmiałam się szyderczo
-Proszę daj mi chwile, to nie tak jak ty myślisz
-Wiesz co... nie chce mi sie z tobą rozmawiać, było widać że ty tego chciałeś, ile to już trwa?
-Ale nic nie trwa
-Jasne kłam dalej ale nie mi- I pobiegłam ale już nie biegł za mną. Gdy przyleciałam postanowiłam wziąć gorącą kąpiel i pooglądać jakiś film.
***
Oczami Maćka:
Jak ja mogłem tak postąpić straciłem dziewczynę na której mi naprawdę zależało co ja mam zrobić. Od tamtej rozmowy minęły już 2 miesiące. I dalej ze sobą nie gadamy owszem mijam ją czasem na ulicy czy skoczni, ale w tedy odwracam wzrok i spuszczam głowę.
***
Gdy wzięłam moją torebkę do ręki przestraszyłam się nie było tam ani portfela ani MP3 a o telefonie to już nie wspomnę. Przeszukałam całą szkołę i internat nawet koleżanek i kolegów pytałam czy czasem gdzieś nie widzieli moich rzeczy zgubionych. Ale nikt nie widział. Tak, zostałam okradziona, Boże co ja teraz zrobię? Zaczęłam płakać nawet jedzenia nie miałam sobie za co kupić. Nie wiele myśląc udałam sie pod skocznie, wiedziałam że tam go znajdę
-Matko Boska, Aga co się stało?- Zapytał z przerażeniem Maciek, gdy zobaczył mnie całą zapłakaną.
-Bo ja... nie ma niczego...ktoś mnie okradł-Powiedziałam przez łzy
-Ej mała nie płacz ja ci pomogę
-Ale ja nie wiem czy mogę cię o to poprosić
-Oczywiście że możesz. Przecież wiesz że zawsze będziesz dla mnie ważna mimo tej kłótni i tego co się wydarzyło.- Przytulił mnie a ja poczułam jego ciepło na sobie
-Dziękuje ci ty mi pomagasz a ja cię tak potraktowałam
-Ale to było zasłużone, ja wiem że źle w tedy postąpiłem i czuje się z tym strasznie, ale ja...to zrobiłem specjalnie- Odsunęłam się od niego
-Ale jak to?
-No bo wiesz widziałem zdjęcia na których ty i ten twój przyjaciel...to było okropne i chciałem ci pokazać jak ja się czułem gdy to zobaczyłem
-Gdy ja w tedy widziałam cię z tą dziewczyną pod skocznią to ja wtedy szłam żeby ci o tym powiedzieć, bo nie chciałam cię okłamywać ale nie spodziewałam się że zobaczę to co zobaczyłam
-Oboje mamy za sobą ciężkie chwile ale może po prostu spróbujemy jeszcze raz? Co o tym myślisz?
-Tak chcę tego- Zaczęliśmy się całować a potem...

***
Jak myślicie co wydarzy sie potem?


sobota, 7 września 2013

W Zakopanym dni leciały strasznie szybko nim się obejrzałam był już marzec. Nie mogła się doczekać kiedy przyjedzie Maciek. Po skończonych lekcjach zadzwonił mój telefon:
-Hej skarbie, co tam u ciebie?- Zapytał Daniel
-Że co proszę jakie skarbie?!- Wykrzyknęłam przez słuchawkę aż się ludzie na mnie popatrzyli.
-No co taka ździwiona
-Czego chcesz, nagle sobie przypomniałeś że istnieje, brawo tylko trochę za późno
-Słyszałem że jesteś z tym skoczkiem
-I co ci do tego
-Chciałem cię strasznie przeprosić powinienem ciebie w tedy posłuchać a ja to zignorowałem
-A co jednak cię zdradziła wiedziałam że tak będzie, mogłam sie spodziewać że dlatego dzwonisz
-Wiem byłem idiotą możemy się spotkać?
-Sama nie wiem
-Ale nalegam
-Dobrze kiedy?
-Dziś wieczorem o 18 ok?
-Dobrze czekaj pod internatem- Powiedziałam oschle. Przyszłam, zjadłam obiad i sie pouczyła, przebrałam w wygodne ciuchy i już była 18. Wyszłam przed internat, a on czekał tam na mnie
-O już jesteś
-Tak
-Chodź przejdziemy się- Szliśmy pod górę i cały czas rozmawialiśmy. Gdy wyszliśmy na polane, widok był przepiękny. Daniel popatrzył sie na mnie i zaczął mnie całować. Odepchnęłam go
-Co ty wyprawiasz!- Krzyknęłam
-Po prostu uświadomiłem sobie że to ciebie kocham
-Tylko szkoda że nie uświadomiłeś sobie tego trochę wcześniej- Czułam sie strasznie, myślałam tylko o tym co będzie jak Maciek sie dowie.-Wiesz dobrze że kocham Maćka.
-Proszę... zostaw go bądź ze mną
-Nie no ty po prostu jesteś niemożliwy! Nie chcę tego słuchać!- Uciekłam w stronę internatu. Boże co ja teraz mu powiem przecież on musi wiedzieć o tym co sie wydarzyło przed chwilą. Bo go kocham i nie chcę okłamywać. Mijały dni Maciek dzwonił ja nie odbierałam. Napisałam mu żebyśmy spotkali sie pod skocznią po 19. Gdy doszłam na miejsce nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
-Jak mogłeś powiedz jak!?
-Przepraszam cię...ja nie wiem jak to sie stało...to nie tak jak ty myślisz to ona zaczęła
-Nie tłumacz sie i tak ci nie uwierzę- Nie wytrzymałam sprzedałam mu prawego sierpowego a to dlatego że on całował sie namiętnie z inną laską ok wiem też nie jestem lepsza ale to nie było z mojej woli ja nie chciałam a on, ewidentnie było widać że bardzo tego chciał. Parę dni później ktoś zadzwonił do mnie
-Tak?-zapytałam ździwiona
-Hej tu Kamil Stoch, powiedz mi co wydarzyło się między tobą a Maćkiem on ma teraz złamany nos- Trochę się przeraziłam tym co zrobiłam ale cóż było zasłużone.
-No bo wiesz on... całował sie namiętnie z inną laską na moich oczach i co lepsze było widać że on tego chce
-Ale nie musiałaś go tak potraktowć, on chce sie z tobą spotkać
-Ale ja nie chcę
-Ale on nalega zrób to, proszę on sie nie pozbiera. Bo on naprawdę cię kocha
-Jak by kochał to by nie zdradził, proste i logiczne
-Zrobisz jak uważasz ale jemu naprawdę na tobie zależy- I rozłączył sie odłożyłam telefon do kieszeni i położyłam się na łóżku nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Byłam ubrana w:

...

A przebrałam się w:

ciepluuutko





***
Co waszym zdaniem ma zrobić Agnieszka?









czwartek, 5 września 2013

Rozdział 3
Za 2 tygodnie wypadały mikołajki postanowiłam kupić prezenty i wysłać je do domu. Wiedziałam że te mikołajki spędzę sama.  Nie ma rodziny nie mam swoich przyjaciół, a Maciek przygotowuję się na Puchar Świata. Dni leciały bardzo szybko ani się obejrzałam już były mikołajki. Oczywiście tak jak co roku rozdawaliśmy sobie na wzajem prezenty w klasie. Dostałam bransoletkę i trochę słodkości po skończonych lekcjach szłam w stronę wyjścia. Moim oczom ukazał się Maciek byłam prze szczęśliwa.
-Co ty tutaj robisz miałeś wylecieć wczoraj?- Przywitałam się dając mu buziaka w policzek
-A wiesz no, nie mogę pozwolić abyś w mikołajki spędziła sama- Uśmiechnął się i z kieszeni wyciągnął malutkie pudełeczko zastanawiałam sie co to może być.
-To dla ciebie-Odrzekł.Otworzyłam pudełko a tam był śliczny wisiorek dwie połówki serca przedzielone na pół.Po czym powiedział:
-To dla ciebie i dla mnie, abyśmy się po tych skokach w nowym roku odnaleźleźć.
-Jest piękny, nie wiem co mam powiedzieć, ale...ja dla ciebie nic nie mam- Zesmutniała mi mina
-Ej...ty masz to co jest najpiękniejsze- I zaczął mnie namiętnie całować. Czułam sie jak w siódmym niebie.Popatrzyłam się na niego i już miałam zacząć mówić gdy mi przerwał:
-Bo ja muszę ci coś powiedzieć...
-Tak?
-Bo wiesz znamy sie już trochę i czasem spotykamy...chciałbym...nie wiem jak to powiedzieć
-Najlepiej prosto z mostu
-Kocham Cię-Po tych słowach łzy miałam w oczach. Czułam motyle w brzuchu i słyszałam jak głośno bije moje serce. Przytuliłam się do niego i powiedziałam.
-Bo wiesz Maciek ja... ja od dawna sie w Tobie kocham
-To dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś?
-Bo nie wiedziałam jak...bałam sie że mnie wyśmiejesz i pomyślisz ze jestem jak każda inna z twoich fanek
-Ej mała...nigdy bym tak nie pomyślał, gdybym uważał cię za jedną z fanek to na pewno by sie z Tobą nie spotykał. -Zaczęliśmy się całować, a potem poszliśmy w stronę internatu. Maciek musiał iść bo musiał przygotować się do wyjazdu. Wiem że na pewno będę tęsknić. Dni leciały i leciały, w końcu była wigilia i sylwester którego spędziliśmy razem z naszą kochaną rodziną w remizie nie daleko naszego domu. Z Maćkiem rozmawialiśmy od 2-3 razy w tygodniu nie było więcej czasu ani ja go nie miałam ani on. Gdy zbliżały się zawody w Wiśle postanowiłam że pojadę. Pojechałam z bratem i jego kumplami. Na miejscu czekał na mnie Maciek przedstawiłam ich sobie, a później z Maćkiem udaliśmy sie do jego pokoju. Leżeliśmy na łóżku i rozmawialiśmy o naszych wakacjach:
-A może Chorwacja co ty na to?- Zapytał
-Myślę, że może Włoch?
-A to już ty decyduj- zaśmiał sie 
-No dobrze to niech będzie Chorwacja- Zaczął mnie strasznie łaskotać, az spadliśmy na ziemie i zaczęliśmy sie całować. Powoli znikały z nas ubrania, gdy nagle do pokoju ktoś zaczął pukać
-Cholera akurat teraz- Mamrotał pod nosem. Ubraliśmy sie szybko a on otworzył drzwi. Nie stał  tam nik inny tylko mój braciszek
-Wejdź- powiedział Maciek
-Ja tylko po siostrę przyszedłem
-Ok już idę- powiedziałam z lekką złością
-Pa, skarbie dokończymy to po pucharze świata- Powiedziałam mu do ucha i pocałowaliśmy sie.
Z moim bratem udaliśmy się na spacer a potem pod skocznie. Po paru dniach wróciłam do Zakopanego i znowu musiałam zacząć sie uczyć.




Wisiorek,który dostałam










środa, 4 września 2013


Kilka zdjęć Maćka










Jaki dumny jestesm



Garbik, Fajeczka no i poleciało;)



Przystojniaczek



A to moja taka mała czapeczka...;)


"Szliśmy ulicą gdy nagle..."
Gdy nagle zobaczyłam Daniela byłam trochę ździwiona, ponieważ miał być do świąt Bożego Narodzenia w Szczytnie, ale nie to mnie przeraziło. Gdy dobrze się przyjrzałam z kim idzie mało nie wyszłam z siebie. Myślałam że mnie szlak trafi ale musiałam się opanować bo przecież szłam z Maćkiem. Gdy podszedł bliżej nie wytrzymałam.
-Jak mogłeś powiedz jak?- powiedziałam ze łzami w oczach
-Ale Aga ja... no wiesz...to samo wyszło.
-Ok zrozumiałabym gdybyś miał inną dziewczynę bym ci nawet szczęścia życzyła, ale po prostu... najlepiej będzie  przestańmy się przyjaźnić, przepraszam ale ja nie mogę na nią patrzeć i ty o tym dobrze wiesz- Maciek popatrzył na mnie ze ździwieniem nic się nie odezwał gdy Daniel chciał coś powiedzieć nie słuchałam go odeszłam a za mną Maciek.
-Przepraszam Cię, ale nienawidzę tej dziewczyny mój były chłopak zdradził mnie z nią - Zaczęłam płakać- Przepraszam że ci to mówię pewnie cię nawet to nie interesuje, ja już muszę iść.
-Ale...chociaż daj mi swój numer, abyśmy mogli się jeszcze kiedyś spotkać.- Zastanawiałam się chwile ale dałam mu numer i uciekłam. Chciałam zapaść się pod ziemie, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Położyłam się na łóżko i po chwili zasnęłam. Obudziłam się w niedziele rano u brałam się i poszłam do kościoła, pomyślałam że może Bóg mi jakoś pomoże. Po skończonej mszy wróciłam do internatu i zrobiłam sobie śniadanie. Przebrałam się w wygodne ubranie i poszłam przejść się na Gubałówkę. Myślałam cały czas o tym co się wczoraj wydarzyło, było mi przykro że mój najlepszy przyjaciel mi coś takiego zrobiłam. Szłam i szłam i szłam aż w końcu doszłam. Widok był cudowny a promienie słoneczne oświetlały twarze wszystkich ludzi. Siedziałam sobie i jak zwykle rozmyślałam o tym samym. Nagle ktoś zakrył mi oczy wystraszyłam się a on zapytał kto to.
-Kto to?
-Daniel?
-Nie
-Bartek?
-Nie
-A może Maciek?
-Zgadłaś
-Co ty tu robisz- uśmiechnęłam się
-Powiedzieli mi w internacie że tu cię znajdę, czemu tu przyszłaś?
-Bo zawsze gdy chce coś przemyśleć to tu przychodzę. Przepraszam za wczoraj, tylko po prostu nie umiem tego zrozumieć...
-Nie masz za co przepraszać rozumiem cię- Popatrzył na mnie tymi swoimi brązowymi paczadłami
-A tak w ogóle to ty miałeś wyjechać.
-No tak ale jeszcze zostaje na kilka dni potrenować
-O to fajnie, idziemy na jakiś obiad?
-Chętnie- Po godzinie byliśmy na dole poszliśmy do restauracji zamówiliśmy sobie pierś z kurczaka w cieście francuskim z ryżem i sałatką było przepyszne. Potem gadaliśmy przez jakieś 2 godziny i odprowadził mnie pod internat
-To ja lece jak coś to dzwoń
-Oczywiście że sie odezwę- Pocałował mnie w policzek i poszedł. Byłam prze szczęśliwa. Poszła do internatu i zadzwoniłam do mamy opowiedziałam jej krok po kroku jak to wszystko sie stało. Mama była nie zadowolona z postawy Daniel zawsze uważała go za porządnego chłopak. Ale z drugiej strony się cieszyła że kogoś poznałam i nie jestem tam  sama. Pogadałyśmy jeszcze chwile, a potem poszłam się myć i spać.

wtorek, 3 września 2013

Bohaterowie:
Agnieszka- miła, młoda brunetka o ciemnej cerze, ucząca sie w LO Zakopane, trenująca karate od 3 lat mając żółty pas. Została zraniona przez chłopaka i nie szuka na razie nowego chłopaka zależy jej wyłącznie na nauce.
Maciej Kot- polski skoczek narciarki, studiujący na AWF  w Krakowie. Miły i sympatyczny oraz troche nieśmiały chłopak, zajęty tylko skokami i nauką.
Daniel- przyjaciel Agnieszka od bardzo dawna studiujący w Szytnie. Miły, inteligentny chłopak który namiesza troche w życiu Agnieszki.



Rozdział 1:
Był to słoneczny dzień. Wstałam z łóżka i podreptałam do łazienki był to ostatni tydzień wakacji. Powoli pakowałam się, ponieważ w niedziele wyjeżdżałam do szkoły z internatem. Ubrałam się w letnią sukienkę i rozczesałam włosy, po czym umyłam twarz i wytarłam ją w mięciutki ręcznik. Poszłam zjeść śniadanie, pomyślałam że zrobię sobie tosty. Gdy zeszłam na dół siedział przy stole już mój brat, który zrobił jajecznice na śniadanie ździwiłam się troche, ponieważ jemu się to rzadko zdarza.
-Witaj braciszku, to dla mnie to śniadanie na stole?-zapytałam z uśmiechem na twarzy
-Tak, a co taka żdziwona?
-Ponieważ nie pamiętam kiedy ostatni raz zrobiłeś mi śniadanie-uśmiechnęłam się pod nosem
-No wiesz za tydzień już nie będzie miał ci kto robić śniadań, ty tu wcinaj i nie marudź a ja lece do pracy obiad ma być na 13 tak jak zwykle.
-Tak jest szefie- zaczełam sie śmiać.
Po zjedzonym posiłku zrobiłam pranie ponieważ musiałam zacząć się powoli pakować. Usiadłam na łóżku i poleciała mi łza jakoś tak wyszło. Wiedziałam że będę tęsknić nie da sie tego uniknąć. A więc szybko minął mi ten tydzień i już rodzice z bratem Arkiem musieli mnie odwieźć do Zakopanego. Gdy tak jechaliśmy autem zastanawiałam sie co ja zrobie bez nich, poniewaz bede mogła przyjeżdżać raz w miesiącu. Dojechaliśmy na miejsce. Zrobiło mi się smutno, gdy musiałam się  już pożegnać ale nie miałąm innego wyjścia.
-Trzymaj się córeczko, bądź grzeczna i dzwoń do nas jak najczęściej. Gdybyś czegoś potrzebowała w każdej chwili możesz zadzwonić do pana Staszka on zawsze ci pomoże-Powiedziała mama. Pan  staszek to góral który mieszka pod Zakopanym to znajomy moich rodizców od jakiś 4 lat.
-Nie martw się mamo poradze sobie przecież wiesz i nie martw sie bede do was dzwonić teraz idę sie rozpakować i przygotowac na rozpoczęcie kocham was bardzo- Przytuliłam ich poszłam do internatu spłyneła mi łza ale wiedziałam że muszę być twarda. Minęło rozpoczęcie jeden tydzień, drugi, trzeci postanowiłam w wolną sobote przejść się pod skocznie później na Góbałówke. Gdy byłam pod skocznią okazało się że nasi kochani skoczkowie których bardzo lubiłam mają akurat trening pomyslałam że pójdę i zobacze jak im idzie. Widziałam już Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Krzysia Miętusa, ale zastanawiałam się gdzie jest Maciek Kot. Gdy spojrzałam w góre zobaczyłam go. Moje serce szybciej zabiło i zrobiło mi sie ciepło. Gdy wylądował chciałam iść do niego po autograf ale stwierdziłam że on nie ma to czasu a ja bede mu przeszkadzać. Zaczełam iść w strone trybun,  pisałam sms, gdy nagle cos pod wpływem dużej siły wpadło na mnie upadłam na ziemie.
-Patrz jak chodzisz idioto!-krzyknełam ale gdy zobaczyłam kto to zrobiło mi sie głupi
-Przepraszam nie chciałem- powiedział Maciek
-Nic się nie stało, przepraszam za idiote nie powinnam tak mówić.
-Ja jestem Maciek- powiedział ciepło- Nie gniewam się za to bo to była moja wina- Jego oczy wpatrywały sie w moje musiałam to przwerwać.
-Ja jestem Agnieszka...- Powiedziałam nie śmiało
-Może dałabyś sie namówić na pyszne ciastko z kawą?
- Nie wiem, chyba nie powinnam...
-Chodź bo sie obraże- Uśmiechnął się i popatrzył tak słodko nie mogłam mu odmówić
-No dobrze, niech bedzie.-Szliśmy ulicą gdy nagle...